sobota, 1 września 2012

Magazyn Akwarium nr 09/2012 (121)

W 121 po wakacyjnym numerze Magazynu Akwarium, min:

  • Ryby z rodzaju Nannostomus
  • Tropheus – niezwykłe pielęgnice z jeziora Tanganika
  • Trudna sztuka systematyzowania pielęgnic z jeziora Malawi
  • Japonia okiem akwarysty podróżnika
  • Podstawowe parametry wody akwariowej
  • Anubiasy w akwarium (część 2)

Zeszyty Akwarystyczne nr 33

Nanoakwaria

Mianem „nanoakwariów” określa się zwykle miniaturowe zbiorniki o pojemności do 30 litrów. Zwyczajowo są one domem dla krewetek, ślimaków, małych raczków i innych bezkręgowców. Wielu akwarystów nie wyobraża sobie jednak akwarium bez pływających w nim ryb. Czy w tak małym zbiorniku można z powodzeniem pielęgnować jakiekolwiek ich gatunki? Ależ oczywiście! Co więcej, jest ich całkiem sporo, zaś wybór na rynku stale się powiększa, bowiem nanoakwarystyka wciąż zyskuje na popularności. Na łamach bieżącego numeru Zeszytów Akwarystycznych dokonamy prezentacji kilkunastu gatunków „nano-ryb”, przedstawimy ich wymagania oraz doradzimy, jak dobrać najwłaściwszy gatunek do Państwa akwarium. Jest to o tyle istotne, że, niestety, bardzo często zdarza się, iż do małych zbiorników trafiają ryby zupełnie do tego nieodpowiednie. W dużej mierze przyczynia się do tego brak wiedzy lub ignorancja sprzedawców w sklepach, jak również brak zrozumienia przez początkujących akwarystów podstawowych potrzeb poszczególnych gatunków ryb. Do najczęściej popełnianych błędów należy umieszczanie w maleńkich 25-litrowych akwariach złotych rybek, bocji, zbrojników niebieskich, mieczyków, a nawet skalarów. Wśród prezentowanych poniżej gatunków znajdują się „sprawdzone” ryby, doskonale dające sobie radę nawet w maleńkim zbiorniku bez szkody dla ich dobrego samopoczucia. Są między nimi zarówno zwierzęta doskonale znane i hodowane w akwariach od dziesięcioleci, jak choćby neon Innesa, bojownik wspaniały czy prętnik karłowaty, wprowadzone do hodowli przed kilku-, kilkunastoma laty, ale już „zadomowione” i często spotykane (np. gupik Endlera czy razbora „Galaxy”), jak i nowości takie jak Boraras brigittae. Niektóre z prezentowanych ryb to gatunki „zapomniane” – niegdyś pospolite wśród akwarystów – obecnie zaś niemal niespotykane w handlu (drobniczka jednodniówka, skrzeczyk karłowaty, a nawet proporczykowiec z Kap Lopez). Nie brak również ciekawostek, takich jak głowaczek barwny czy kolcobrzuch karłowaty. A przecież to tylko propozycje – gatunków idealnych do nanoakwariów jest znacznie więcej, zaś ich opisy z łatwością zapełniłyby nie tylko jeden Zeszyt Akwarystyczny, ale opasłe tomiszcze… Tym bardziej więc zachęcamy do zainteresowania się nanoakwarystyką i… zapraszamy do lektury.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Zakupione rośliny z glonami

        Czasami kupując rośliny np. ze znanego serwisu aukcyjnego może się nam trafić część roślin która w jakimś stopniu ma ślady glonów. W nowym zbiorniku nie ma gwarancji że te glony będą się dalej rozwijać ale warto ograniczyć ich szanse na dalszą ekspansję.

Jak to zrobić:

Węgiel w płynie
  1. Obciąć mocno zaatakowane liście. Większość roślin odrośnie nawet z bardzo małych kawałków. 
  2. Do pojemnika "poczekalni" zalać 2-3 krotną zalecaną dawkę węgla w płynie względem pojemności pojemnika.  
  3. Rośliny przykryć i zostawić w ciemnym miejscu w pojemniku na 2-3 dni. 
  4. Ponownie przejrzeć rośliny odrzucić resztę zanieczyszczonych kawałków roślin.  
  5. Wypłukać i sadzić we własnym akwarium.
Kwasek cytrynowy

Na każde 200 ml roztworu do moczenia dać 2 łyżeczki stołowe spożywczego kwasku cytrynowego.

  1. Jak przy wcześniejszym sposobie obciąć mocno zaatakowane liście. 
  2. Moczyć rośliny przez 1-1,5 godziny.
  3.  Rośliny wypłukać i umieścić w np. wiaderku z czystą wodą na 2-3 dni
  4.  Ponownie przejrzeć rośliny odrzucić resztę zanieczyszczonych kawałków roślin.
  5.  Wypłukać i sadzić we własnym akwarium.
         Dla mocno zaatakowanych roślin można zastosować sposób z kwaskiem cytrynowym a następnie moczyć zieleninę w miksturze z węglem w płynie.

środa, 1 sierpnia 2012

Zeszyty Akwarystyczne nr 32

 Koralowce twarde


Terminu „koralowce twarde” próżno szukać w naukowych książkach i akademickich podręcznikach (które zresztą, nawiasem mówiąc, w ogromnej większości opisują koralowce bardzo po macoszemu i bez należytej znajomości tematu – dość wspomnieć, że jako gatunki „typowe” często prezentowane są w nich te wysoce specyficzne i odbiegające zwyczajami od większości swych krewniaków). Nic dziwnego – jest to bowiem twór ze wszech miar sztuczny, sprokurowany przez praktycznych i nie lubiących zbytnich komplikacji miłośników akwarystyki. Z punktu widzenia systematyki do koralowców należy bowiem ok. 8000 znanych dziś nauce gatunków zwierząt (w tym miejscu, na wszelki wypadek, przypomnijmy raz jeszcze, że koralowce to NIE rośliny, ale ZWIERZĘTA, choć ich wygląd, a nawet zwyczaje faktycznie łatwo mogą wprowadzić pod tym względem w błąd). Ich naukowy podział jest skomplikowany, niejednoznaczny i ulega częstym modyfikacjom wraz z kolejnymi odkryciami i teoriami badających je specjalistów. Dlatego właśnie akwaryści sporządzili własny podział: w obrębie wszystkich koralowców (często potocznie zwanych przez nich po prostu „koralami”) wyróżniają korale miękkie (przy czym do tej grupy zwyczajowo zaliczają również grzybowieńce, zoantusy i niektóre ukwiały), korale rogowe oraz korale (koralowce) twarde. Dzisiaj zajmiemy się tą ostatnią grupą. Zaliczają się do niej najpiękniejsze i najbardziej pożądane, ale też, niestety, najdroższe i najtrudniejsze w utrzymaniu w warunkach akwariowych gatunki. Od korali miękkich i rogowych na pierwszy rzut oka odróżnia je posiadanie wewnętrznego szkieletu wapiennego. Sprawia on, że wyjęty z wody koral twardy prawie nie zmienia swojego wyglądu (pomijając chowające się polipy). Koralowce miękkie –zgodnie z nazwą – w ogóle nie posiadają szkieletu i – poza wodą – tracą swe kształty, przypominając galaretę lub kawałek mięsa. Z kolei korale rogowe (głównie gorgonie) posiadają wprawdzie szkielet wewnętrzny, ale nie wapienny a rogowy (stąd nazwa). Zasada, na podstawie której wyróżnia się koralowce twarde, jest więc dość jednoznaczna i stosunkowo jasna.

Akwarium 4/2012 (148)

W „Antologii dowcipu polskiego” znalazłem żart popularny w latach 60., w czasach, gdy w sklepach permanentnie brakowało mięsa i produktów pochodnych. Brzmiał on mniej więcej tak: „Czym różnił się przedwojenny sklep mięsny od powojennego?”. I odpowiedź: „Na przedwojennym sklepie mięsnym widniał napis RZEŹNIK, a w środku było mięso. Na sklepie powojennym napisane jest MIĘSO, a w środku jest… rzeźnik”. Dlaczego o tym piszę? Otóż mam wrażenie, że trochę podobna sytuacja ma miejsce w sklepach akwarystycznych. Jeszcze przed trzydziestu laty były to w większości nieduże klitki, w których za ladą stał prawdziwy akwarysta – pasjonat, który o sprzedawanych przez siebie rybach i roślinach wiedział dosłownie wszystko. Oferta sklepu była wprawdzie skromna (akwaryści, którzy zaczynali swą przygodę z tym hobby choćby w latach 80. doskonale to pamiętają), ale za to u właściciela można było uzyskać mnóstwo cennych rad lub po prostu sobie z nim porozmawiać. Obecnie takich sklepów jest już jak na lekarstwo, a i te ostatnie – niestety – pewnie wkrótce znikną. Zastąpiły je wielkopowierzchniowe markety zoologiczne w galeriach i centrach handlowych. W licznych zbiornikach pływają tam setki gatunków ryb, o których jeszcze przed ćwierćwieczem mogliśmy tylko pomarzyć lub pooglądać je na czarno-białych zdjęciach w atlasach. To akurat dobrze, gorzej, że w ogromnej większości takich sklepów nie ma nikogo, kto by się na tych rybach znał i potrafił udzielić fachowych porad. Nawet, jeśli sprzedawca posiada bowiem choćby minimum wiedzy na ich temat, to najczęściej nie ma czasu na dłuższe rozmowy z klientami. Siłą rzeczy zostajemy więc z rybami sami i sami musimy zdobyć odpowiednią wiedzę na ich temat. Dlatego właśnie uważam, że rola fachowej literatury (w tym dwumiesięcznika „Akwarium”) jest obecnie ważniejsza niż kiedykolwiek, stanowi ona bowiem jedno z nielicznych pewnych źródeł wiedzy akwarystycznej niezbędnej dla prawidłowej pielęgnacji roślin, ryb i innych zamieszkujących nasze zbiorniki stworzeń.
A co w bieżącym numerze? Zapraszamy do stanięcia oko w oko z tajemniczymi i fascynującymi zarazem wężogłowami z gatunku Channa striata. Opowie o nich pasjonat tych ryb – Pan Marcin Szuchnik. Wszystkich miłośników fauny jeziora Tanganika zapraszamy do lektury drugiej części artykułu Pana Michała Mięsikowskiego dotyczącego strategii rozrodczej poszczególnych grup gatunków ryb zamieszkujących ten unikalny, afrykański akwen. Następnie Pan Zbigniew Strzelecki przedstawi własne propozycje polskiego nazewnictwa ryb z rodziny kolcobrzuchowatych, zaś Pan Jakub Kijak zaprezentuje swój przepis na akwarium w stylu czarnych wód. Potem Pan Wojciech Urynowicz zapozna nas z treścią jednego z nowszych rozporządzeń Ministerstwa Środowiska, które – jak się okazuje – może również dotyczyć wielu akwarystów. Na zakończenie proponujemy prezentację kolejnej już nowości roślinnej autorstwa Pana Pawła Szewczaka oraz następną edycję naszego konkursu fotograficznego wraz z rozwiązaniem edycji z numeru 146. W imieniu całej Redakcji życzę Państwu miłej, wakacyjnej lektury.
dr inż. Paweł Zarzyński, Redaktor Naczelny
 
  • Marcin Szuchnik- Wężogłów Channa striata
  • Michał Mięsikowski - Rozród i opieka nad potomstwem ryb z jeziora Tanganika (część 2)
  • Zbigniew Strzelecki - Polskie nazewnictwo kolcobrzuchowatych (Tetraodontidae)
  • Jakub Kijak - Moje Akwarium: „zbiornik do moczenia drewna”
  • Wojciech Urynowicz - Rozporządzenie ministerstwa środowiska w sprawie gatunków obcych

niedziela, 1 lipca 2012

Magazyn Akwarium nr 07-08/2012 (120)

W 120 podwójnym numerze Magazynu Akwarium, który ukazał się 6 sierpnia min:

  • Edytorial
  • Ciekawostki
  • Tramitichromis - niezwykli mieszkańcy jeziora Malawi
  • Wpływ filozofii Dalekiego Wschodu na akwarystykę roślinną, cz. 1
  • Rafa jak marzenie
  • Muszlowiec wielkooki, czyli „Mały Rycerz” w akwarium
  • Mozambik znany i nieznany, część 2
  • Mikroorganizmy w akwarium
  • Raczki z rodzaju Cambarellus, część 1
  • Anubiasy w akwarium, część 1
  • Ctenolucius hujeta – „szczupak” z dżungli
  • Listy do redakcji
  • Encyklopedia
 

Zeszyty Akwarystyczne nr 31

 Akwarium w kolorze czerwieni

Dźwięk słowa „roślina” instynktownie kojarzy nam się z zielenią. Rzeczywiście, ogromna większość roślin odznacza się posiadaniem właśnie takiej barwy. Zawdzięczają to chlorofilowi – zielonemu barwnikowi obecnemu w komórkach roślinnych umożliwiającemu przebieg procesu fotosyntezy. Niemniej rośliny posiadają również inne barwniki, w tym czerwone antocyjany i karotenoidy. U niektórych z nich ich ilość jest tak duża, że dominują nad zielenią chlorofilu. W rezultacie liście roślin nabierają mniej lub bardziej intensywnego, czerwonego zabarwienia. Nadaje im to wyjątkowo atrakcyjnego wyglądu predysponującego do wykorzystania ich w charakterze roślin dekoracyjnych. Gatunki o czerwonych liściach występują również wśród roślin stosowanych w akwarystyce. W przypadku większości z nich uzyskanie tego odcienia wiąże się jednak z zapewnieniem roślinom optymalnych warunków do wzrostu. A to bywa, niestety, niełatwe, bowiem „czerwone ślicznotki” mają często wygórowane wymagania. Niemniej warto spróbować, bowiem za staranną opiekę i trud włożony w ich uprawę odwdzięczą się nam, zamieniając nasze akwarium w wielokolorowy, rajski ogród kipiący różnymi odcieniami czerwieni. W niniejszej publikacji przedstawimy kilka wybranych gatunków właśnie takich roślin akwariowych oraz zaprezentujemy podstawowe warunki ich uprawy.