środa, 6 lutego 2013

Akwarium 1/2013 (151)

Szanowni Czytelnicy, 151 numer „Akwarium” otwiera nowy etap w rozwoju pisma. Redaktor Paweł Zarzyński zakończył prowadzenie dwumiesięcznika na 150 jubileuszowym numerze. To zmiana wymuszona realiami obecnego kryzysu i koniecznością ograniczania kosztów. Jest tym bardziej trudna, że nasz mały tytuł w czasie prowadzenia go przez Redaktora Pawła Zarzyńskiego zyskał wielu Czytelników i bardzo dobre recenzje. Sądzę, że był „oczkiem w głowie” Redaktora. To pismo w przeszłości w Polsce przez dłuższy czas stanowiło jedyne źródło wiedzy o akwarystyce i było też podstawową lekturą, jak sądzę, również dra Pawła Zarzyńskiego, a potem – prawdziwym wyzwaniem. Z całą pewnością mu sprostał. Bardzo dziękuję Panu Redaktorowi za ponowne, bardzo udane wprowadzenie pisma na rynek akwarystyczny.
W bieżącym numerze znajdziecie Państwo sześć artykułów oraz relacje z wydarzeń. Polecam materiał młodego, ale już dobrze postrzeganego Autora, Pawła Pomiana, o babkach Stiphodon sp. oraz artykuł o oryginalnym ślimaku zwanym potocznie Black Devil Łukasza Skomoruchy. Warto również przypomnieć sobie, jakie rośliny hodowano dawniej w akwariach – o tym artykuł z serii „Zapomniane a godne polecenia rośliny akwariowe” autorstwa Krzysztofa Bieleckiego. Będzie to bliźniaczy do poznanego już cyklu o „Mało znanych a godnych polecenia roślinach akwariowych”.
Postanowiłam również, że, ponieważ będziemy zamieszczać na łamach „Akwarium” sprawozdania ze spotkań środowiskowych, będę również informować Czytelników o najbliższych imprezach ważnych dla akwarystyki, a zwłaszcza dla hodowców. W najbliższym czasie czekają nas więc następujące wydarzenia: 9-17 lutego: Wystawa Ryb Akwariowych (Vystava Akvarijnich Ryb) z udziałem polskich wystawców – Hradec Kralove, Czechy 22-24 lutego: Targi Zoologiczne Animal Market w Poznaniu, 1-3 marca: IV Zlot Morszczaków w Milówce 9-10 marca: Targi Zoo-Park w Lublinie 23-24 marca: Brytyjska Wystawa Dyskowców (British Discus Show 2013) z udziałem polskich wystawców – Doncaster, Wielka Brytania. Serdecznie zapraszam zarówno do odwiedzania wystaw i innych imprez akwarystycznych, jak również do lektury nowego wydania Akwarium.
Hania Stepnowska
p.o. Redaktora Naczelnego
Spis treści
  • Paweł Pomian Babki Stiphodon sp. Adam Kostrzembski Erythrinus erythrinus, czyli „ryba-wilk” w akwarium
  • Łukasz Skomorucha Faunus ater w akwarium
  • Łukasz Sobeczko Hodowla żywych pokarmów w domu, część 1: Artemia, czyli solowiec
  • Zbigniew Strzelecki Temperatura ciała ryb
  • Andrzej Kociołkowski II Sympozjum Akwarystyczne w Żychlinie
  • Andrzej Kociołkowski Wystawa Warszawskiego Zrzeszenia Akwarystów
  • Krzysztof Bielecki Zapomniane a godne polecenia rośliny akwariowe

wtorek, 5 lutego 2013

Skąd się bierze nemo?


            Dzięki uprzejmości autorów Izabeli Trąbskiej i Alberta Rams (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski) publikujemy artykuł który pierwotnie pojawił się stronie internetowej Wydziału Nauk o Środowisku, UWM. Przy tej okazji szczególną uwagę zwracamy ku młodzieży tej młodszej i tej trochę starszej, która za jakiś czas będzie myśleć o przyszłej pracy zawodowej i przygotowaniu się do jej wykonywania.
Jeżeli twoją pasją jest akwarystyka, przyroda, cenisz sobie środowisko naturalne,  masz z tym związane zainteresowania i pasje a studia, wybór zawodu są jeszcze przed Tobą zachęcamy gorąco do zapoznania się z ofertą kształcenia w naszym lokalnym Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim na Wydziale Nauk o Środowisku. Na wydziale możesz podjąć naukę na kierunkach: inżynieria środowiska, ochrona środowiska, rybactwo, turystyka i rekreacja.  Wydział wywodzi się od utworzonego w 1951 roku Wydziału Rybackiego. Od początku istnienia posiadał najlepszą w kraju kadrę naukową i program kształcenia z zakresu rybactwa i ochrony wód. Z ciekawszych wydarzeń związanych z wydziałem w na pewno warto przytoczyć otwarcie w lutym tego roku Centrum Akwakultury i Inżynierii Ekologicznej. Zachęcamy do zapoznania się z dalszymi informacjami na witrynie UWM.

          Skąd się bierze Nemo? I kto to jest Nemo? Błazenek okoniowy, lub inaczej Amphiprion ocellaris, Cuvier 1830, to nazwy bardzo popularnego mieszkańca akwariów morskich, które jednak niewiele osób kojarzy z ową uroczą rybką. Co innego, gdy usłyszymy: Nemo. Nemo - popularny bohater filmu animowanego pt. „Gdzie jest Nemo?" rozsławił swój wizerunek niemal na całym świecie, niczym legendarny owczarek szkocki utożsamiany z suczką Lassie.


Fot. 1. Błazenek okoniowy (foto: Daniel Żarski)

                        Ryba ta popularna jest nie tylko w gronie kinomanów, lecz również wśród coraz liczniejszej grupy fanów akwarystyki morskiej. Popularność zawdzięcza między innymi swej atrakcyjnej, jaskrawej barwie oraz łagodnemu usposobieniu i przyjaznemu stosunkowi do pozostałych mieszkańców akwarium. Fakt, że jest ona łatwa w hodowli, a także bardzo odporna na niekorzystne warunki środowiska, niewątpliwie wpłynął na jej popularność. Chociaż błazenki okoniowe najlepiej czują się, gdy gęstość słonej (morskiej) wody wynosi 1,022 g/cm3 i ma ona temperaturę 26 o C, to tolerują spore odstępstwa od warunków optymalnych i „wybaczą" właścicielowi jeśli zasolenie wody zawierać się będzie w zakresie od 1,020 do 1,024 g/cm3, a temperatura od 22 do 28 o C. Większość organizmów morskich nie wytrzymałoby takich wahań parametrów, ponieważ wody oceanów charakteryzuje wyjątkowa stabilność środowiska. Dodatkowo błazenki chętnie pobierają zarówno żywy, suchy oraz mrożony pokarm stosowany w akwarystyce morskiej, dzięki czemu żywienie ich nie stanowi problemu i ułatwia hodowlę.
                  Kawałek rafy koralowej większości ludzi kojarzy się z Australią, ukwiałami i naszym tytułowym „Nemo". Wracając jednak do meritum sprawy, wspomnieć należy o pochodzeniu tego gatunku. Skojarzenie z Australią jest jak najbardziej słuszne, gdyż występuje on od Tajwanu, Wyspy Ryukyu poprzez Morze Andamańskie, wschodnie wybrzeże Oceanu Indyjskiego, po północne wybrzeże Australii.


Rys. 1. Występowanie błazenków, www.fao.org

                     W przypadku wszystkich gatunków z rodzaju Amphiprion zasięg jest większy i obejmuje całą strefę mórz tropikalnych (strefę międzyzwrotnikową). Nie przez przypadek wystąpiła wzmianka o wszystkich gatunkach, ponieważ Nemo nie jest „jedynakiem", a posiada liczne „rodzeństwo" - gatunków błazeneków jest około trzydzieści. Wszystkie są przepięknie kontrastowo ubarwione (choć nie zawsze pomarańczowo-białe) zawsze ruchliwe i wszędobylskie, więc przykuwają uwagę obserwatorów akwarium morskiego. Wszystkie charakteryzują się niewielkimi rozmiarami ciała, maksymalnie osiągają 30 cm długości, a nasz tytułowy bohater dorasta tylko do 8 cm długości ciała. Błazenki, znane również jako „ryby klowny" w naturalnym środowisku żyją zwykle do 12 lat. Z kolei hodowane w akwariach dożywają nawet do 18 lat, o ile oczywiście zapewni się im właściwą opiekę. „Amphipriony" charakteryzują się wyjątkowym zachowaniem w świecie ryb gdyż żyją w symbiozie z ukwiałami.                         
            W naturalnym środowisku oceanów „partnerami" błazenków może być około 10 różnych gatunków ukwiałów z rodzajów m.in. Entacmaea, czy Stichodactyla. Zależność łączącą parę ukwiał - ryba prawidłowo powinno nazywać się nie symbiozą, lecz protokooperacją, ponieważ oba zwierzęta odnoszą wzajemne korzyści, a przy tym mogą żyć samodzielnie. Ukwiał wśród swoich parzydełek daje schronienie błazenekowi, który w zamian odpędza ryby z rodziny ustnikowatych, które mogą wyrządzić krzywdę temu konkretnemu koralowcowi. Sam proces adaptacji i uodparniania się błazenka na jad ukwiału nie do końca jest poznany.
Amphipriony rozmnażają się jajorodnie jak większość gatunków ryb. Niezwyczajną cechą związaną z ich rozrodem jest natomiast to, że czasami Pan Nemo potrafi zamienić się w Panią.           
     Wśród błazenków występuje możliwość zmiany płci - hermafrodytyzm protoandralny. Oznacza to, że wszystkie ryby po osiągnięciu dojrzałości płciowej są samcami i dopiero z wiekiem mogą zamienić się w samice. W grupie błazenków największy osobnik jest samicą otoczoną przez samców. Dopiero, gdy samica „zniknie" z życia grupy, największy i najsilniejszy osobnik zmienia płeć i staje się samicą.
             Ryby te chętnie przystępują do tarła w warunkach sztucznych - akwariowych. Ma to bardzo duże znaczenie dla przetrwania tego gatunku, ponieważ metody połowów używane przez ludzi w miejscach naturalnego występowania tych ryb, szybko spowodowałyby wyginięcie gatunku. Bardzo często do odławiania ryb z rafy używa się roztworu cyjanku, który wpływa na układ nerwowy ryb i powoduje ich ogłuszenie, w większości przypadków trwałe. Takie połowy to ogromne zagrożenie dla środowiska, a przede wszystkim dla ichtiofauny - na rynki europejskie do sprzedaży trafia jedna na 10 000 ryb spośród odłowionych ze środowiska naturalnego. Reszta nie przeżywa zatrucia lub ginie w wyniku niewłaściwego transportu.
          Na szczęście na świecie powstało wiele ośrodków specjalizujących się w rozrodzie i podchowie błazenków. Dzięki temu większa część ryb oferowanych w sklepach pochodzi z hodowli. Dobrana para bardzo chętnie przystępuje do tarła. W optymalnych warunkach błazenki trą się co 10 do 14 dni. Dorosła samica jednorazowo składa do 2 tys. ziaren ikry.

Fot. 2. Ikra błazenka złożona na skale u podnóża koralowca (foto: Daniel Żarski)

Fot. 3. Ikra błazenka złożona na skale. (foto: Daniel Żarski)

Fot. 4. Embrion błazenka w trzecim dni inkubacji. (foto: Izabela Trąbska)

                    Para ryb do tarła wybiera sobie kawałek skały w okolicy stopy ukwiału. Najczęściej jest to zacienione miejsce z dużym przepływem dobrze natlenionej wody. Po wspólnym oczyszczeniu skały przystępuje do tarła. Następnie przez okres 7 do 10 dni ryby opiekują się ikrą. Co kilka sekund jeden z rodziców przepływa obok niej mocno wachlując płetwami w celu natlenienia ziaren. Błazenki zjadają martwe jaja, a powierzchnie pozostałych czyszczą z zawiesiny, aby embriony miały odpowiedni dopływ tlenu. Rodzice wspólnie odpędzają inne ryby w tym pozostałe błazenki, nawet te z którymi przed tarłem wspólnie dzieliły ten sam ukwiał.
                  Po 7 - 10 dniach od tarła, w ciągu kilku godzin od zapadnięcia zmroku, następuje klucie się larw błazenków, które w bardzo szybkim tempie zużywają zawartość swojego woreczka żółtkowego. W pierwszych dniach podchowu powinny dostawać odpowiednio dużą dawkę pokarmu. Jest to najbardziej krytyczny okres życia larw, ponieważ bez właściwego karmienia błazenki nie są w stanie przeżyć. Podaje im się najdrobniejsze formy morskich wrotków, które z czasem zamieniane są na gatunki większe. W warunkach akwariowych, jako pierwszy pokarm można podawać najdrobniejsze stadia rozwojowe solowca (Artemia sp.), który wydaje się być optymalnym pokarmem dla młodych „Amphiprionów". Długość 4 cm błazenki osiągają po kilku miesiącach.
              Nemo i jego status gwiazdy miał dobre i złe strony dla tego gatunku, ponieważ przez wiele lat chwytanie dzikich form było znacznie prostsze i tańsze, niż rozpoczęcie ich rozmnażania w niewoli. Warto wspomnieć również o tym, że film ten rozpropagował potrzebę zdobycia większej wiedzy na temat funkcjonowania oraz ochrony raf koralowych. Błazenki są rybami, które nie przysparzają kłopotów w hodowli, więc są godne polecenia początkującym hobbystom, jak i doświadczonym hodowcom.
Autorzy: Trąbska Izabela, Rams Albert.

Serdecznie dziękujemy za ten bardzo intresujący materiał i pozdrawiamy,
Zespół WMKA "Bocja".


poniedziałek, 4 lutego 2013

Zeszyty Akwarystyczne nr 37

Paweł Czapczyk - Pielęgnice z Ameryki Środkowej


Rejon Ameryki Środkowej, wyodrębniony jako przesmyk między dwoma kontynentami, obfituje w rozmaite typy wód, które są znakomitymi siedliskami ryb słodkowodnych. Z grubsza można tam wyróżnić mniejsze i większe rzeki, biorące swój początek w górzystych lasach deszczowych oraz duże skupiska wody stojącej o kamienistym, żwirowym i/lub piaszczystym dnie. Dwa największe akweny wody stojącej to Jezioro Nikaraguańskie (o powierzchni 8026 km2) i Jezioro Managuańskie (mające 1035 km2 powierzchni). Dochodzą do tego liczne górskie strumienie i potoki, okresowo zalewane niziny, mętne błota i muliste namorzyny, a także napełnione wodą kratery po wygasłych wulkanach. Wielkie jeziora są w całych bez mała podwodnych strefach pozbawione roślin (gdzieniegdzie można tylko dojrzeć skupiska skąpej roślinności) – za to pełno w nich zatopionych głazów, mających rysy i szczeliny, a gdzieniegdzie pni i korzeni. Rzeki z kolei – raz rwące i opadające na skały z wielką siłą, raz zaś tworzące spokojne zatoki i żyzne, życiodajne rozlewiska – obfitują w maksymalnie urozmaicone biotopy. To m.in. z tego rejonu świata pochodzą tak cenione przez akwarystów i ichtiologów sumy, żyworódki i pielęgnice. Te ostatnie tym się różnią od swoich kuzynek z Ameryki Południowej, że – mówiąc w pewnym uproszczeniu – wymagają wody nie miękkiej i kwaśnej ani też przesadnie bogatej w garbniki czy związki humusowe, lecz umiarkowanie twardej i zasadowej. Zresztą parametry fizykochemiczne wody nie odgrywają często decydującej roli i ryby te z reguły doskonale odnajdują się w polskiej kranówce. W akwarium ze środkowoamerykańskimi pielęgnicami należy natomiast zadbać przede wszystkim o wydajną filtrację biologiczną (tzw. nadfiltracja), która uniemożliwi wzrost stężenia związku azotowych i toksyn. Nie wolno przy tym stosować filtrów dennych i systemów podżwirowych, gdyż pielęgnice to ryby silnie kopiące.

piątek, 1 lutego 2013

Magazyn Akwarium nr 2/2013 (126)

W 126 numerze Magazynu Akwarium, min:

  • Radosław Bednarczuk: „Pandy” w akwarium, czyli jak utrzymać w dobrej kondycji i zdrowiu Uaru fernandezyepezi
  • Mateusz Mazurek, Wojciech Golianek: Zebrasomy, kolorowe krówki na rafie, cz. 2
  • Wojciech Golianek: Bojownik wspaniały: nie jest łatwo ojcem być …
  • Anna i Aleksander Bielscy: Akwaponika, cz. 1
  • Konrad Mączka: Twardość wody w akwarystyce, cz. 1
  • Andrzej Kociołkowski: The Art of the Planted Aquarium Hanower 2013
  • Jacek Klonowicz: Barwny świat neonów

czwartek, 31 stycznia 2013

Krzyżowanie krewetek słodkowodnych

         Planując wpuszczenie do zbiornika więcej niż jednego gatunku krewetek warto zawczasu ustalić czy nie dojdzie do krzyżówek i powstania krewetkowych kundelków. Jeśli już coś takiego się zdarzy kundelków absolutnie nie "użyczamy" dalej, tak by przy kolejnych przekazaniach nie zaczęły one funkcjonować jako krewetki udające jakiś gatunek czystej krwi. Oczywiście unikamy takich sytuacji jak ognia, kundelki najlepiej spożytkować przekazując je komuś np. na karmę dla większych ryb.



Źródło dla tabeli:
http://akwaria.pl/forum/viewtopic.php?t=1934

środa, 30 stycznia 2013

Altum Peru (Pterophyllum Scalare)

             Od pewnego czasu można nabyć w dość specyficzne skalary. Handlowcy chętnie przypisują im nazwę altum peru, windując przy okazji wysoko cenę. W rzeczywistości ryby te nie mają z prawdziwym altumem zbyt wiele wspólnego poza pochodzeniem z tego samego kontynentu. Ktoś kto widział prawdziwego Altuma, jak te z Rio Nanay, niedaleko Iquitos w Peru nigdy nie pomyli go z handlowym Peru Altum. W Olsztyńskich sklepach można czasami spotkać peruwiańczyki jak te na zdjęciach w artykule po 130-150 zł sztuka. Na szczęście można również trafić do sklepu gdzie cena będzie bardziej cywilizowana , aczkolwiek jak na skalara nadal wysoka, ok 40-50zł. szt.
Więc jak to jest z tym Peru Altum ?
Poprawna klasyfikacja to Pterophyllum Scalare. Wyglądem owszem zdecydowanie różnią się od formy długo hodowanej w naszych zbiornikach. Mają podobne wcięcie jak prawdziwe altumy, mniejsze i delikatniejsze pyski. Na ich ciele widać zwykle ciemne kropki, cętki. W sklepie ryby zwykle są zestresowane i nie wybarwiają się poprawnie. W dobrych warunkach ryby pokazują opalizujące boki zielonkawym lub niebieskawym poblaskiem. Grzbiet zwykle ciemnieje w kierunku brązów lub delikatnej cieplejszej czerwieni. W zależności od źródła ich pochodzenia trzeba się również natrudzić by ryby zechciały przyjmować wygodne dla akwarysty pokarmy. W praktyce trudno namówić te skalary na suche płatki, zdecydowanie należy zaopatrzyć się w mrożonki. Najchętniej przyjmują wszelkie pokarmy żywe.
Czy te przypominające altuma skalary występują w naturze czy też są wytworem człowieka, trudno to dziś rozstrzygnąć. Na portalu duscusnews można znaleźć wypowiedź Pani Ricckets i Dr. Davida Schlesera z dość anegdotyczna informacją o zalaniu pewnego zakładu ekportera w latach siedemdziesiątych, gdzie wszystkie ryby zostały uwolnione do rzeki. Równie prawdopodobne jest by ten specyficznie wyglądający szczep skalara rozwinął się tam niezależnie. Na pewno ryby te są interesującą alternatywą dla akwarystów którzy chcieliby hodować prawdziwe altumy. Nie osiągają tak znaczących rozmiarów a pyszczki mają medalowe ;)






Dla porównania prawdziwy Altum wygląda tak:

By Jeff Kubina (Flickr) [CC-BY-SA-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons

Foto by Jeff Kubina (Flickr) [CC-BY-SA-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Szyszka olchy, liście dębu w akwarium

Aktualnie mamy optymalny okres na przygotowanie zapasów na dalszą część roku. Pierwsze solidne mrozy już mamy za sobą, szyszka olchy zaczyna już tracić nasiona, wiec wchodzimy w okres kiedy warto zaplanować spacer do lasu po nasze akwarystyczne zapasy.
Szyszkę olchy i liście dębu zbieramy z dala od dróg i poza miastem. Szyszkę najłatwiej znajdziemy nad licznymi w naszym regionie jeziorami.

Zastosowanie szyszki olchy:
  • Element dekoracyjny, zwłaszcza w mniejszych zbiornikach, krewetkariach.
  • Ma podobne właściwości do kory dębowej, torfu. Pozwala na zakwaszenie wody i uzyskanie wody o właściwościach pożądanych dla gatunków z biotopów „czarnych wód”.
  • Garbniki uwalniane w wodzie mają działanie osłonne, ikra ryb nie psuje się tak łatwo.
  • Garbniki pomagają w kondycjonowaniu i  kuracji ryb. Mogą wyeliminować konieczność stosowania chemicznych leków przy łagodniejszych schorzeniach, lub w początkowych stadiach niektórych chorób ryb.
  • Zmiana ph wody również może pomóc przy krastorostach.
  • Obniżają ph wody. Pojawienie się garbników i zmiana ph wody potrafi sprowokować niektóre gatunki ryb do tarła. Dotyczy to szczególnie ryb z biotopów czarnych wód, pielęgniczek, kąsaczowatych, zbrojników, kiryskowatych.
  • Już 5-10 szyszek dodane do akwarium 30L w sposób zauważalny zmienia barwę wody na bursztynowy kolor po 1 dniu.
Sposób użycia – szyszki można włożyć wprost do akwarium. Suche dość szybko zatoną. Po 1-2 dobach pojawią się wizualne i chemiczne zmiany właściwości wody. Zmiana ph jest dość trwała. Jeżeli ktoś nie przepada za widokiem pływających szyszek wrzucamy je np. do filtra lub wkładamy w płócienny worek o dużych oczkach.
Można również przygotować herbatkę z szyszek. Już 10 szyszek na 1 szklankę wrzącej wody znacząco zmieni właściwości wody.  Po przestudzeniu herbatkę można wlać do akwarium. Jeżeli wcześniej szyszki nie były stosowane to warto zmianę wprowadzać stopniowo tak by przyzwyczaić mieszkańców do zmiany warunków i np. dodawać pół szklanki naparu na 30-50L wody w akwarium.
Podobne działanie do szyszki olchy mają liście dębu. Również uwalniają garbniki do wody i modyfikują jej właściwości chemiczne.
Liście powinny być czyste, najlepiej zerwane z drzewa po pierwszych solidnych mrozach. Można je wkładać wprost do akwarium. Niektórzy polecają sparzenie liści. Liście sparzone będą mniej trwałe w akwarium. Niektóre krewetki chętnie na nich żerują. Więc można próbować urozmaicić dietę krewetek stosując dębowe liście zamiast liści ketapangu.
Po zebraniu szyszki olchy i liście dębu należy przechowywać najlepiej w płóciennym worku w suchym miejscu.