czwartek, 10 października 2013

Zeszyty Akwarystyczne nr 45

Paweł Czapczyk  Życie na powierzchni

Rośliny pływające

 
              Rośliny pływające nie tworzą ściśle określonej grupy systematycznej. Należą do nich zarówno imponujący przedstawiciele rodziny rozpławowatych (Pontederiaceae), tacy jak hiacynt wodny (Eichhornia crassipes), jak i gatunki znacznie delikatniejsze i skromniejsze – takie jak paproć wodna o zredukowanych korzeniach i liściach, czyli salwinia pływająca (Salvinia natans). Niektóre z nich mają niebywałą żywotność i siłę przetrwania, jak rzęsa drobna (Lemna minor).
              Rośliny pływające pełnią wiele przydatnych funkcji. Po pierwsze, rozpraszają światło, tworząc klimat wewnątrz zbiornika i ośmielając bardziej bojaźliwe gatunki ryb do większej aktywności. Po drugie, pobierają duże ilości związków azotu i fosforu, ograniczając w ten sposób rozwój glonów. Po trzecie, stanowią tworzywo do budowania gniazd przez wielkopłetwy wspaniałe (Macropodus opercularis) i inne ryby labiryntowe. Po czwarte, stają się substratem i miejscem do składania ikry dla wielu innych gatunków ryb. Po piąte, kreują unikalne strefy bezpieczeństwa i bufory ochronne dla narybku, a także środowisko życia dla mikroorganizmów, którymi pożywia się następnie ów maleńki narybek. Na tym ostatnim polu szczególnie wiele zasług położyła w przeszłości popularna wgłębka pływająca (Riccia fluitans), która niedawno wróciła do łask za sprawą modnego trendu akwarystycznego, czyli tzw. stylu naturalnego.
        Oczywiście niektóre z roślin pływających, nieodpowiednio pielęgnowane lub pozostawione same sobie, mogą w krótkim czasie całkowicie zmarnieć albo, odwrotnie, rozrosnąć się do tego stopnia, że przykryją całe lustro wody w akwarium. Na widok takiego zjawiska ciśnie się na usta każdego rozeźlonego akwarysty jedno słowo: plaga. Z drugiej jednak strony, zadbany i odkryty zbiornik, dobrze oświetlony i ustabilizowany, ale pozbawiony roślin swobodnie dryfujących na powierzchni wody, wydaje się, może się wydać, czymś niepełnym i niekompletnym.

środa, 2 października 2013

Magazyn Akwarium nr 10/2013 (133)

W 133 numerze Magazynu Akwarium, min: 

  • Michał Kik: Akwaria ogrodu zoologicznego w Ostrawie
  • Marcin Chyła: Wstęp do ryb z rodzaju Parosphromenus
  • Wojciech Górecki: Serce i wątroba jako składniki diety ryb
  • Mikołaj Szostek: Zagrzebka Guenthera
  • Dr Maja Prusińska: Ciemna strona akwarystyki
  • Paweł Zarzyński: Sorubim lima: groteskowy olbrzym
  • Katarzyna Palarska: Zasady żywienia zbrojników
  • Dr Grzegorz Soszka: Ławice
  • Rafał Kozera: Kwarantanna nowych ryb
  • Jacek Klonowicz: Szkoła fotografii akwarystycznej (3): Światło – klucz do sukcesu, część 2
  • Alek Bielski: Sledzik białostocki: Nie da się

wtorek, 1 października 2013

Akwarium 5/2013 (155)

 Spis treści

  • Wojciech Sierakowski  Wizyta w hodowli Cichlidenstadl
  • Łukasz Sobeczko  Hodowla widłonogów – prostsze niż się wydaje
  • Paweł SojaTęczanka Boesemana
  • Bartosz Strzała Filtr hamburski – genialny w swojej prostocie
  • Andrzej Kociołkowski Arboretum w Bolestraszycach

poniedziałek, 2 września 2013

Magazyn Akwarium nr 9/2013 (132)

W 132 numerze Magazynu Akwarium, min:

  • Mikołaj Szostek: Zagrzebka Guenthera
  • Dr Maja Prusińska: Ciemna strona akwarystyki
  • Paweł Zarzyński: Sorubim lima: groteskowy olbrzym
  • Katarzyna Palarska: Zasady żywienia zbrojników
  • Dr Grzegorz Soszka: Ławice
  • Rafał Kozera: Kwarantanna nowych ryb
  • Jacek Klonowicz: Szkoła fotografii akwarystycznej (3): Światło – klucz do sukcesu, część 2
  • Alek Bielski: Sledzik białostocki: Nie da się

niedziela, 1 września 2013

Zeszyty Akwarystyczne nr 44


Zbigniew Strzelecki Kolcobrzuchy i inne kolcobrzuchowate w akwarium
Rodzina kolcobrzuchowatych (zwana inaczej rodziną tetrodonowatych bądź rozdymkowatych) – Tetraodontidae – wchodzi w skład rzędu rozdymkokształtnych (zwanych także najeżkowatymi, najeżkokształtnymi czy tetrodontokształtnymi) – Tetraodontiformes. Najbliższa im, siostrzana grupa określana jest mianem najeżek (Diodontidae). Tetraodontidae obejmuje ponad sto gatunków zgrupowanych w dwudziestu pięciu rodzajach. Zdecydowana większość z nich zamieszkuje ciepłe wody morskie (Arothron, Lagocephalus, Canthigaster, Contusus, Omegophora, Tylerius i inne). Kilka gatunków natomiast, które rekrutują się głównie z rodzajów Tetraodon, Colomesus, Carinotetraodon, Auriglobus, przystosowanych jest do wody słonawej lub słodkiej, albo też pojawiają się naprzemiennie we wszystkich trzech typach wód.
Ryby te stanowią niezwykle ciekawą alternatywę dla wielu innych ryb akwariowych, choć często – z uwagi na silny terytorializm, rozmiary ciała, rodzaj wody – są także sporym wyzwaniem dla akwarysty. Rzadko więc goszczą w zbiornikach domowych. Warto poświęcić im jednak nieco uwagi, gdyż interesujące zachowania, inteligencja, często swoista kolorystyka i niewątpliwy urok tych zwierząt powinny być niezaprzeczalnym argumentem podczas rozważań nad uruchomieniem kolejnego zbiornika w domu.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Akwarium 4/2013 (154)

Spis treści :


  • Zbigniew Strzelecki - Ryby i herby państwowe
  • Dr Hubert Zientek - Ryżówka (Oryzias woworae) – perełka z Celebes
  • Bartosz Strzała - Gustowny karzeł w akwarium – Neoheterandia elegans, Henn 1916
  • Andrzej Kociołkowski - Żychlin 2013
 

Zeszyty Akwarystyczne nr 43

Marzenna Kielan - Bocje dla zuchwałych

 
Kiedy zastanawiam się, dlaczego moją uwagę przyciąga jakiś gatunek lub cała grupa ryb, do głowy przychodzą mi najrozmaitsze odpowiedzi. Czasem jest tak dlatego, że ryby wykazują niezwykłe zachowania rozrodcze i rodzicielskie. Czasem skupiam się na wyglądzie i ubarwieniu. Bywa, że pociąga mnie wyzwanie, jakim są niezwykle rzadkie i trudne do utrzymania ryby. Jest jednak grupa ryb, które pokochałam już wiele lat temu miłością czystą i bezwarunkową za to, że są po prostu zabawne. To ryby należące do rodziny Botiidae, zwane potocznie bocjami. Bocje tańczące przy szybie lub w toni, bocje śpiące „do góry nogami”, bocje upchnięte, jak sardynki w puszce, w ciasno wydrążonym pniu, bocje patrolujące rewir, bocje „szarzejące” w jednej chwili. Wszystkie te wspomnienia, i wiele innych, sprawiają, że trudno mi się nie uśmiechać, nawet teraz, przymierzając się do napisania o nich w sposób całkowicie przecież poważny. Bez cienia wątpliwości, po wielu latach rozwijania zainteresowań, jestem dziś znowu w punkcie, w którym na pytanie o ulubioną rybę w odpowiedzi z pewnością wskazałabym bocję.